1. Dzień
Zanim wsadzę moje małe do formikarium, jeszcze raz zerkam na wszystko. Nic nie zapomniałem??
Gdziazdo… ok… zabezpieczenie… ok… wilgotność… ok…temperatura… też dobra… jedzenie (mieszanka cukru i miodu) – też jest.
Oki otwieram mały pojemnik, zawartością jest królowa, 10 robotnic i już dwa małe jajka, 3 niewolnice z gatunku Serviformica fusca.
Po paru minutach robotnice zaczynają badać teren w pobliżu pojemnika. Postawiłem go w pobliżu poidełka i jedzenia. Wybrałem ten róg, ponieważ nie jest on oświetlony przez promiennik i mam nadzieje, że moja mała kolonia znajdzie lepsze warunki.
Reszta dnia przebiega pod znakiem sprawdzanie formikarium, znalezienia wody i jedzenia, a niewolnice dalej opiekują się królową.
2. Dzień
Hmmm…. A tu co się stało? Królowa opuściła pojemnik. Nie widzę ani robotnic, ani niewolnic. Po 20 minutach porządnego szukania, zaczynam się zastanawiać. Niestety dwie niewolnice i jedna robotnica padły. Po reszcie kolonii ani widu, ani słychu.
Znowu sprawdzam, czy może czegoś nie zapomniałem. Zabezpieczenie jest w porządku, pasek talku jest gruby na 3 cm i jest porządnie naniesiony. Każdy sklejony brzeg sprawdzam jeszcze raz pod lupą. Też zabezpieczone. No to gdzie one są?
W przeze mnie założonym gnieździe jest pusto.
Jednak w padam na pomysł, aby przytrzymać gniazdo z boku formikarium użyłem kawałka prostej rurki, podtrzymuje gniazdo i … rzeczywiście znajduje mały otwór. Tam gdzie jest sylikon powstała mała szparka. Wystarczająco duża dla królowej.
Niestety do tej pory się nie pojawiły. Może uda mi się je wywabić z ich kryjówki kawałkiem owocu…zobaczymy.
3 Dzień
Powoli zaczynam się martwić. Próbowałem już drugi dzień wywabić je z ich kryjówki kawałkiem jabłka, niestety najwyraźniej to nie nie nie działa. W formikarium wygląda na to, że jest wszystko w porządku. Nie odważyłem się podnieść gniazda, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście są w rurce.
Również dzisiaj nic się nie dziej w formikarium, cała kolonia zniknęła… przecież jakoś wyszły?
4 dzień
Znowu nic, a przy wodzie z miodem leżała martwa niewolnica… hmmm… zaczynam się zastanawiać co tam się dzieje. Tego dnia nic się więcej nie wydarzy. Mimo, że cały czas zaglądam, nic się nie ruszy.
5 dzień
Tak jak 4 dnia, ale przynajmniej bez strat.
6 dzień
Ah.. pojawiły się. Wstałem rano i zajrzałem do formickarium, zobaczyłem większość robotnic. Dwie z nich chyba zbierają materiał budowlany a dwie inne najadają się wodą z miodem. Uważnie się im przyglądam i cierpliwie czekam, żeby mi w końcu zdradziły gdzie jest ich kryjówka. Tak jak przewidywałem, królowa się zagnieździła w rurze. No dobrze, że nie chcę im po zimowaniu przeszkadzać, zostawiam je w spokoju i daje wystarczającą ilość miodu z wodą, małe kawałki jabłka i mączniaki. Mam nadzieje, że się wzmocnią. Jeszcze poczekam dwa dni i położę matę grzewczą pod gniazdo, żeby namówić je do przeprowadzki.
7 dzień
Moje małe stają się aktywniejsze. Dla mnie wschodzi małe słońce. Wygląda na to, że dobrze przeszły zimowanie. Nie było więcej strat i chętnie jedzą miód z wodą. Bardzo się cieszę, mogąc patrzeć jak im jest dobrze. Mimo, że nie mam dostępu bezpośredniego do gniazda, bo niestety siedzą jeszcze w tej rurze.
8 dzień
Dzisiaj załatwiłem sobie matę grzewczą i położyłem pod gniazdo. Mam nadzieje, że ciepło spowoduje, że się przeprowadzą. W formikarium jest teraz 23 stopnie, a w gnieździe trochę więcej.
Nie ma dzisiaj dużego ruchu. Mimo, że dwie robotnice ciągle zbierają materiał budowlany, nic więcej się nie rusza.
9 dzień
W końcu zamontowałem kamerę. Niestety nie doszła jeszcze zamówiona cyfrówka.
Dzisiaj mogłem sfilmować jak moje małe dziewczynki przenoszą mączniaka. Ponieważ cały czas nie mam pewności, czy moja królowa składa jaja, to biorę to jako dobry znak.
10.
Nie przeprowadzają się. Hmmm… uparte małe babsztylki. Dlaczego właśnie ta rura??
Znowu szukam jakiejś wskazówki i rzeczywiście, pod stołem przechodzi rura z ciepłą wodą. Wygląda na to, że promieniuje wystarczającą ilość ciepła. No i przebiega dokładnie pod stołem. Zastanawiam się, czy powinienem coś z tym zrobić.
Po dłuższym zastanowieniu się, doszedłem do wniosku, że wszystko tak zostawie.
Może rezygnuje z obserwacji gniazda w tym roku, ale nie zaryzykuje spokoju moich małych podopiecznych. Dam im szanse na prawidłowy rozwój, bez dodatkowego stresu z mojej strony.
11. dzień
Nic się nie dzieje. Następny mączniak jest rozłożony i znowu moje podopieczne się chowają.
Przez resztę dnia ich nie widze.
12. dzień
Patrz dzień 11.
13 dzień
Nadl nic, czy są tak najedzone?? Nastawiam kamerę i przygotowuję więcej kaset. Dzisiaj będzie długi dzięń.
14 dzień
Muszę to szybko napisać. Dziwne, jak oglądałem wideo, można było zobaczyć jak 4 moje robotnice wynosiły mącznika (ten był podzielony na połowę). Wyniosły go do swojego gniazda i długo nic nie widzłem. Aż w końcu jedna z połówek mączniaka znowu została wyniesiona, ale tylko do samego wejścia do gniazda.
Czegoś takiego jeszcze nie widziałem! Jeżeli ktoś coś wie na ten temat, proszę o pw lub napisać na forum. Dzięki!
No i pare zdjęć: Niestety widać tylko formikarium. Żadena z moich podopiecznych była gotowa do pozowania. Mam nadzieję, że niedługo się to zmieni i będę mógł pokazać lepsze zdjęcia.
http://www.antstore.net/album_mod/uploa ... 617dde.jpg
http://www.antstore.net/album_mod/uploa ... d43ed0.jpg
http://www.antstore.net/album_mod/uploa ... 8a3b91.jpg
http://www.antstore.net/album_mod/uploa ... 62bebc.jpg
Nie zwracać uwagi na datę, bo jeszcze nie ustawiłem cyfrówki. Zdjęcia zostały zrobione dzisiaj 21.03.
Pagodin